- możemy iść nawet do lasu. - wyszczerzył się, wzruszywszy rękoma. miał ochotę dodać, byle jak najdalej stąd, ale się powstrzymał. napił się wishy. przypomniał sobie, że właściwie, kiedy wychodził z domu, czuł wibracje swojego telefonu, ale nie chciało mu się grzebać w głębokich kieszeniach, spodni. zrobił to teraz i wyciągnął telefon. odpisał na esemesa, z lekką ironią i uśmiechnął się do oreli.